Wiele leków zostało odkrytych przypadkowo. Ktoś musi je zażyć zanim dowiemy się, jak naprawdę działają. Po wypuszczeniu leku na rynek dowiadujemy się o nim równie dużo, jak w trakcie badań nad nim. Biorąc jakiś lek podejmujemy ryzyko. Musimy liczyć się z tym, że dłuższe zażywanie go przyniesie więcej szkód niż pożytku, jednak często nie bierzemy tego pod uwagę.

Historia zetknięcia się z farmaceutykami towarzyszy nam od urodzenia. To właśnie w domach rodzinnych stykamy się z nimi po raz pierwszy. Z wiekiem zaczynamy brać pigułki na wszystko. Kurację antybiotykową przechodzimy średnio co 2 lata a w aptekach wydajemy przeszło 30 mld zł rocznie[1]. Warto do nich dołożyć także ogromną ilość pigułek antykoncepcyjnych. Leki pomogą nam w średnim wieku. Przedłużą młodość i poprawią życie seksualne. Leki, które bierzemy, świadczą o tym, kim jesteśmy i jak żyjemy. Skutki nie zawsze są zbawienne. Co tak naprawdę wiemy o lekach i czy możemy im ufać?

Znalezione obrazy dla zapytania pills

Leki się odkrywa a nie projektuje. Nie powinno więc nas dziwić, że ich działanie poznajemy dopiero po spożyciu. Dzieciom już w wieku 5 lat, ze stwierdzoną chorobą nadpobudliwości ruchowej (ADHD) w utrzymaniu koncentracji pomaga metylofenidat, znany jako Ritalin, który zaczyna działać już po 40 minutach od spożycia.[2] Lek ma dobroczynny wpływ na tysiące dzieci. To, że może on pomagać nadpobudliwym dzieciom zostało jednak odkryte przypadkiem. Powstał 50 lat temu i miał pomagać w leczeniu depresji. Przyczyną ADHD jest najprawdopodobniej zaburzenie pracy neuroprzekaźników z grupy katecholamin. W efekcie chory ma problemy z koncentracją i pamięcią a ritalin działa stymulująco na te neuroprzekaźniki, co u pacjenta skutkuje lepszą koncentracją. Tak jak w przypadku innych leków, ritalin ma efekty uboczne. Może powodować utratę apetytu i bezsenność. Niedawno odkryto, że pomaga nie tylko chorym na ADHD. Na osoby nie zmagające się z tą chorobą zadziała stymulująco. Studenci sięgają po ritalin lub jego pochodne, by pomóc sobie w nauce. Na rynku już wcześniej dostępne były specyfiki, które gwarantowały tak wysokie obroty. Różnica między nimi polega na tym, że dziś możemy kupić je legalnie pod nazwą ritalinu a kiedyś nazywano je amfetaminą bądź kokainą i dostępne były dla określonych odbiorców.

Sądzimy, że nasze leki pełnią określone zadania. Jest jednak inaczej. By dowiedzieć się, jak działają najpierw musimy je zażyć. Ustalono, że leki na astmę mogą zapobiec przedwczesnemu porodowi. Zabójczy arszenik znów stosowany jest w leczeniu białaczki. Związek UK92480, dzisiaj znany jako viagra, został odkryty przypadkiem.[3] W trakcie badań nad lekiem na dusznicę bolesną zaobserwowano u badanych znaczne skutki uboczne w postaci erekcji. Producenci viagry twierdzą, że nauka dała ludzkości większą pewność siebie, spadek liczby zachorowań na depresję i poprawę stosunków damsko-męskich.

Pigułki oddziałują na nasze ciała i umysły. Jedna skuteczna tabletka może zmienić całe społeczeństwo. Dobrym przykładem jest lek na depresję. W latach 50-tych depresja była tematem tabu. Leki były mało skuteczne przy dużej liczbie skutków ubocznych, jak zaburzenie widzenie, suchość w gardle czy problemy z oddawaniem moczu. Sytuację zmieniła nowa generacja medykamentów. Naukowcy odkryli, że poziom serotoniny ma wpływ na samopoczucie. By móc je poprawić musieli zwiększyć poziom tego neuroprzekaźnika. W badaniach wykorzystano setki związków chemicznych. W rezultacie stworzono grupę antydepresantów o mniejszej ilości skutków ubocznych i mniej dotkliwych pod nazwą selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny(SSRI). Pierwszym z nich był prozac.[4] Z dnia na dzień depresja stała się uleczalna i ogólnie akceptowalna. Gdy powstaje skuteczny lek na daną chorobę, ludzie na nią cierpiący przestają się wstydzić. W latach 90-tych liczba osób cierpiących na depresję wzrosła trzykrotnie. Antydepresanty stały się lekarstwem na wszystko. Jednak ich fenomen zaczęły przygaszać skutki uboczne, próby samobójcze i skuteczne odebranie sobie życia. Seroxat to jeden z amerykańskich antydepresantów produkowany przez GlaxoSmithKline. W 2006 roku producent przyznał, że lek ośmiokrotnie zwiększa ryzyko popełnienia samobójstwa. Niestety efektów ubocznych nie da się uniknąć. Sprawcą największej tragedii w powojennej historii leków był talidomid.[5] Miał działanie przeciwwymiotne więc stosowały go kobiety w ciąży. Trafił na rynek pod koniec lat 50-tych. Szybko okazało się jak bardzo jest groźny. Został wycofany z rynku w roku 1961. Zaostrzono wówczas procedury wprowadzania leków na rynek by uniknąć tragedii talidomidowej, jaką były nowonarodzone dzieci bez rąk i nóg tudzież z nie w pełni wykształconymi kończynami.

W ostatnich latach z rynku brytyjskiego wycofano 8 specyfików, m.in. acomplia – stosowany w odchudzaniu, mógł doprowadzić pacjentów do samobójstwa[6]; viox – leczono nim RZS (reumatoidalne zapalenie stawów) i bóle menstruacyjne, wywołał około 140 tys. ataków serca.[7] Farmakologia ma charakter eksperymentalny więc nie da się wyeliminować skutków ubocznych. Leki testuje się na tysiącach osób. Jednak niektóre właściwości leków ujawniają się dopiero, kiedy trafi na rynek i zażyją go setki tysięcy ludzi. Wynajdywanie nowych leków to niekończący się proces. Pacjent jest jego istotną częścią.

Dr Patrick Vallance, Head of Drug Discovery, GlaxoSmithKline, w wywiadzie dla BBC Earth jasno stwierdził, że nie ma absolutnie bezpiecznych medykamentów ani takich, o których wiemy wszystko. Zawsze jest jakaś doza niepewności. Właśnie taka jest natura leku. Zaburza podstawowe procesy biologiczne, wprowadza głębokie zmiany w funkcjonowaniu organizmu, dlatego nie da się stworzyć leków bez efektów ubocznych. Pytanie, jakie ryzyko jesteśmy w stanie podjąć w nadziei na wyzdrowienie?

Możliwe efekty uboczne nie kończą się na tych wymienionych w ulotce. Dla setek tysięcy ludzi lek stał się problemem a nie rozwiązaniem. Środki przeciwbólowe stanowią ogromne zagrożenie na ludzkiego gatunku. Ich nadużywanie może prowadzić do zmian osobowości i uzależnienia. Co gorsza, środki te dostępne są w sklepach spożywczych, kioskach z codzienną prasą, osiedlowych marketach, w sklepach 24h, na stacjach benzynowych, dosłownie wszędzie. Silniejsze w każdej aptece, których jest mnóstwo. Czynnych coraz dłużej i coraz częściej. Uzależnienie od kodeiny jest częstym zjawiskiem wśród ludzi wspomagających się silnymi środkami przeciwbólowymi. To substancja zaliczana do grupy opiatów tak, jak heroina. Uśmierza ból, daje poczucie odprężenia i błogości. To może zachęcić bardziej niż właściwości przeciwbólowe. Środki przeciwbólowe błyskawicznie uzależniają i możemy mówić już o epidemii według najnowszych badań. Ofiarami kodeiny padają głównie kobiety.

Na wszystkie znane nam leki, które spożywamy, organizm reaguje wzrostem tolerancji a to prowadzi do uzależnienia. Wzrost tolerancji oznacza, że im większa dawka tym słabsze działanie. Zaczynamy od małych dawek i z czasem potrzebujemy coraz większych. To błędne koło. By uzyskać pożądany efekt trzeba ciągle zwiększać dawkę. Wielu naukowców uważa, że leki sprzedawane bez recepty nie muszą zawierać kodeiny. Kluczową sprawą jest zawartość kodeiny w danym leku. Zazwyczaj jej jest zbyt mało by pomogła zwalczyć ból. Równie dobrze można wziąć aspirynę czy ibuprofen bez kodeiny. Efekt będzie taki sam. Jest jej zbyt mało by uśmierzyła ból natomiast wystarczająco, by doprowadziła do uzależnienia.assortment of medicines

Antybiotyki to kolejna popularna grupa medykamentów wśród ludzi. Każdy z nas średnio sięgnie po nie 60 razy w ciągu swojego życia. Podobno przedłużają nam życie jednak bakterie od dawna prowadzą kontrofensywę. Im większa odporność na antybiotyk tym gorzej dla nas. Testowanie antybiotyków na organizmach żywych ma swoją cenę, przez nie jesteśmy bardziej podatni na infekcje. Bakterie nie tylko nas osłabiają ale też wzmacniają. Gdyby nie one, nie byłoby ludzi. Są nam potrzebne. 3h po narodzinach bakterie są już obecne w jelitach noworodka i na skórze. W jelicie grubym produkują niezbędne dla nas substancje odżywcze i witaminy. To stan równowagi, który natura dopracowywała przez miliony lat. Układ idealny pomiędzy człowiekiem a bakteriami. Antybiotyki istnieją od 70-ciu lat. Jedna tabletka może kompletnie zniszczyć naturalną równowagę.

Bakterie wraz z układem odpornościowym tworzą system ochrony przed groźnymi dla naszego życia najeźdźcami. Jednak antybiotyki nie posiadają zdolności odróżnienia bakterii pożytecznych od szkodliwych. Zabijają wszystkie, narażając nas na ataki innych mikrobów. Dr Vanya Gant z UCL Hospitals NHS Foundadtion Trust w programie „Pigułka na wszystko” stwierdził, że antybiotyki różnią się od pozostałych leków. Inne medykamenty wspomagają nasze ciała. Antybiotyki nie działają na ludzi. Powstały po to, by niszczyć drobnoustroje. Najlepsze antybiotyki mają minimalny wpływ na organizm człowieka. Czasami jednak trzeba podjąć ryzyko narażając życie. Dzięki antybiotykom możemy leczyć ludzi, którzy są o krok od śmierci. Pytanie jednak nasuwa się samo, jak długo uda nam się czynić ten cud?

Przedawkowanie dowolnego leku grozi śmiercią a lek bez skutków ubocznych to lek bez właściwości leczniczych. Różnicę między trucizną i lekarstwem wyznacza dawka. Jednak leki potrafią poprawić jakość życia. Ich produkcja nie ma końca i coraz to nowsze preparaty trafiają na rynek. Jednak nie uciekniemy od prawdy. Bierzemy udział w wielkim eksperymencie medycznym. Każdy kto zażywa leki jest królikiem doświadczalnym. Sprawdzamy na własnej skórze czy lek jest bezpieczny czy nie a praca lekarzy ogranicza się coraz częściej do wypisywania recept.

[1] http://wyborcza.biz/biznes/1,147743,19399389,polska-lekomania-to-mit-federacja-konsumentow-uspokaja.html?disableRedirects=true

[2] https://www.webmd.com/drugs/2/drug-9475/ritalin-oral/details

[3] https://cosmosmagazine.com/biology/how-i-discovered-viagra

[4] http://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/cwierc-wieku-prozacu—pierwszej-tabletki-szczescia,103356,1,1.html

[5] http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C402495%2C60-lat-temu-opracowano-talidomid-lek-z-dwoma-obliczami.html

[6] https://www.euroclinix.net/pl/odchudzanie/acomplia

[7] https://www.pb.pl/vioxx-lek-przeciwbolowy-merck-a-przyczyna-wielu-zgonow-248304

foto: http://unscenecomedy.com/2014/12/weirdly-specific-horoscope-dec-19-by-shawn-carter-and-phoebe-angle/

foto: https://www.goodrx.com/blog/10-worst-medications-for-your-kidneys/

O Autorze

Life&Diet Coach, uzyskała dyplom Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego kierunku „Dietetyka w chorobach wewnętrznych i metabolicznych”. Specjalizuje się w żywieniu medycznym chorób przewlekłych i cywilizacyjnych. Założycielka i liderka Instytutu Medycyny Funkcjonalnej. Współpracuje z Polskim Towarzystwem Stwardnienia Rozsianego. Prelegentka konferencji naukowych, dedykowanych zawodom medycznym w dziedzinie aktualnych metod leczenia i medycyny zintegrowanej. Ściśle współpracuje z lekarzami specjalizującymi się w neurologii, endokrynologii, medycynie bioinformacyjnej, Tradycyjnej Medycynie Chińskiej i immunologii. Prowadzi konsultacje i terapie funkcjonalne w obszarach detoksu i oczyszczania organizmu, medycyny komórkowej, żywienia klinicznego i pracy z Ego, znanej jako rozwój osobisty. Układa indywidualne plany funkcjonalnego powrotu do zdrowia osobom chorującym na celiakię, chorobę Hashimoto, stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów, choroby neurodegeneracyjne, chorobę Leśniowskiego – Crohna, colitis ulcerosa, chorobę Gravesa – Basedowa, choroby układu krążenia, nowotwory i wszelkie inne o charakterze przewlekłym. Członkini stowarzyszenia „Dziennikarze dla Zdrowia”. Wielokrotny gość audycji „Radiowa Klinika Zdrowia” w radiu RPL. Prowadzi autorskiego bloga www.paleolifestyle.pl. Pisze artykuły naukowe dla czasopisma E!STILO, Harmonia Życia oraz magazynu VIP. Współpracuje z cateringiem żywieniowym Slim Team w obszarze spersonalizowanych diet leczniczych. Tłumaczy badania medyczne i wybitnie łączy medycynę Wschodu i Zachodu.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany